|
Blog > Komentarze do wpisu
Wielki come back
Tak, trzeba się przyznać i spojrzeć prawdzie w oczy. Nie potrafię.
Nie potrafię być konsekwentna. Gdy rzeczywistość mnie przygniata albo kierat przyspiesza sam z siebie to się wycofuję. Wciskam klawisz delete i jednym kliknięciem kasuję wszystko co nie jest absolutnie konieczne do życia i funkcjonowania domu, rodziny i mojego. Przed wakacjami wcisnęłam delete min. dotyczący bloga. Przepraszam. Wcisnęłam go w momencie gdy zrobiłam Helence badania na przeciwciała przeciwko endomysium (w kierunku celiakii). Zrobiłam je, bo mi się w nocy przyśniło że powinnam. Objawów celiakii nie miała. Żadnych. Pani doktor uśmiechnęła uspokajająco i dała skierowanie. Wiadomo z matką wariatką przewrażliwioną na punkcie zdrowia dzieci się nie dyskutuje. Wypisanie skierowania trwa krócej. Odebrałam wyniki. Pomyślałam że się pomylili, że źle oznaczyli probówki moich dzieci i to są wyniki Janka. Potem pomyślałam że jeśli Janek po prawie roku diety ma takie tragiczne wyniki to by było tragiczne i niemożliwe. Norma przekroczona 16 razy. Zadzwoniłam do lekarza potwierdzić moje pomysły na przyszłość. Potem się popłakałam. Następnie stanęłam na głowie, żeby wbić się do szpitala na gastroskopię wcześniej niż za pół roku. Po gastroskopii okazało się że nie wiadomo o co chodzi. Wyniki krwi bardzo niedobre, markery niedobre ale jelito za mało zniszczone. Koniec końców po różnych pomysłach - min. robienia Helenie testu obciążenia glutenem na co sieęnie zgodziłam bo uznałam że nie damy rady - rozpoznali Heluśkowi cieliakię latentną. Obciążenie będziemy robić za kilka(naście) lat a narazie mam w domy dwa bezgluty. Już wszystko ogarnęłam, wróciłam do pionu więc postanowiłam (za namową kilku osób, którym dziękuję :) ) wrócić na bloga. Wybaczcie mi zatem moje zniknięcie i czytajcie mnie nadal dobrze? Prooooszeeeę.
środa, 21 października 2009, kotpstrot
|
|
Teraz proszę o regularnie pisanie i nie uciekanie po raz kolejny! :)